piątek, 22 września 2017

Brownie z borówkami

Brownie z borówkami

Dziś pierwszy dzień jesieni i jak się pewnie domyślacie, daleko mi do skakania z radości. Nie lubię chłodu, deszczu i półmroku za oknem. Nie znoszę przeziębień (już zdążyłam oczywiście złapać), katarów, prychania i jesiennej deprechy. Wiem, że przyjemnie jest zaszyć się w domu, gdy za oknem leje i wieje, że ciepła herbatka z imbirem wspaniale rozgrzewa, a przytulny koc aż woła do nas, by się nim opatulić. Tak, to jest fajne. Ale ja mimo wszystko wolę upalne lato, bieganie na boso po ogrodzie, picie zimnej coli i zagryzanie jej lodami :) Taki typ ze mnie i to się chyba do końca życia już nie zmieni. Przyszło mi jednak żyć w takiej a nie innej szerokości geograficznej, więc ratuję się jak mogę, bo przecież nie da rady snuć się od września do maja i zatruwać życie pozostałym domownikom.

Próbuję przemycać lato, gdzie tylko jest to możliwe. Lubię np. nosić letnie ubrania jesienią, oczywiście odpowiednie je modyfikując. Lubię jeść letnie owoce, które sobie wcześniej zamroziłam. I właśnie dziś postanowiłam podzielić się z Wami przepisem, który niby jesienny a jednak z letnim akcentem. Cóż może być pyszniejszego niż ciepłe, aromatyczne brownie z orzechami, wzbogacone kwaskowatymi borówkami, lekko podpieczonymi, z których wypływa gęsty sok. Idealny miks jesiennych i letnich smaków. Jeśli komuś mało lata jeszcze, to jak najbardziej może dołożyć sobie gałkę waniliowych lodów i wtedy już na pewno będzie latał z zachwytu :)

Jak na mój przepis przystało, brownie jest banalnie proste i ekspresowe w przygotowaniu.

Na foremkę o wymiarach ok. 20cm/20 cm będziemy potrzebować:
100 g gorzkiej czekolady
100 g masła
100 g cukru (można zastąpić ksylitolem)
2 jajka
100 g mąki
100 g orzechów laskowych
płaską łyżeczkę proszku do pieczenia
szczyptę soli
150 g borówek amerykańskich

Masło i czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej (ja robię to w kuchence mikrofalowej) i mieszamy do otrzymania gęstego czekoladowego sosu. Dodajemy jajka, cukier i sól i mieszamy, można widelcem ;) Dodajemy przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia i ponownie mieszamy (nie za mocno, do połączenia składników). Na sam koniec dodajemy posiekane orzechy. Najłatwiej włożyć orzechy do foliowego woreczka i potraktować je tłuczkiem do mięsa ;).
Ciasto przelewamy do wysmarowanej masłem i oprószonej mąką foremki (można także wyłożyć papierem do pieczenia) i wyrównujemy. Na wierzchu układamy równomiernie borówki i lekko je wciskamy w ciasto. Pieczemy przez ok. 20-25 mint w temperaturze 160-170 stopni.

Gotowe!

Cała procedura trwa nie więcej niż 40 minut a efekt jest niebiański. Tak więc polecam gorąco, jeśli i u Was nadchodzące jesienne dni nie wywołują ekscytacji na poziomie 10 ;) :)

Pozdrawiam Was serdecznie!
Bati




środa, 20 września 2017

Ciepły kardigan czyli 25 sposobów na "sweather weather"

Ciepły kardigan czyli 25 sposobów na "sweather weather"

Kochani,

Nie wiem jak u Was, ale u mnie dramat atmosferyczny ... za oknem 9 stopni, leje, wieje, na polską złotą jesień to mi to nie wygląda.
Pozostaje nam tylko zrobić sobie dobra kawę, tudzież herbatę z malinami, otulić się ciepłym kocem lub swetrem, zaopatrzyć w dobra książkę, włączyć nowy serial i przeczekać do wiosny ;) Tak, to bardzo dobra perspektywa, choć w moim przypadku nieco nierealna. Jednak trzeba potomstwo zawieźć do placówek oświatowych, zrobić zakupy w Biedrze, ogarnąć dom i wyskoczyć na kawę z przyjaciółką. Z pomocą przychodzą długie, ciepłe kardigany, w których możemy się zamotać i tak uzbrojone ruszyć w ten szary, mokry świat.
W zeszłym sezonie przygotowałam, dla Was podobny wpis (tutaj), ale tym razem opatrzyłam zdjęcia linkami, więc możecie spokojnie zajrzeć do e-sklepów, poczytać, pooglądać, może wpadnie Wam coś w oko.

Ja kardigany uwielbiam, mam ich w szafie sporo i gdyby nie brak miejsca, to pewnie wciąż dokupywałabym nowe. Najczęściej zaopatruję się w butiku By o la la, który co roku ma przeogromny wybór pięknych kardiganów. Zaletą tych swetrów jest fakt, że zawsze mają w składzie wełnę, większy lub mniejszy procent ale jest. To sprawia, że kardigany są naprawdę ciepłe i często służą mi także jako płaszcz. Na zdjęciu tytułowym oraz na dwóch poniższych widzicie 3 modele z mojej kolekcji.

Zapraszam was gorąco na e-zakupy.
Pozdrawiam :)
Bati

 By o la la, ok. 250 zł

By o la la, ok. 300 zł

A poniżej przykładowe modele z tegorocznej kolekcji By o la la:

Wybrane modele innych marek:

JDYELLA, lekki, melanżowy kardigan w prążki, dostępny także czarny, 87,20 zł, klik

Noisy May, wiskozowy długi kardigan, dostępny także szary i czarny, 98,10 zł, klik

Vila, elegancki długi kardigan, dostępny także w czerni i jasnej szarości, 119 zł, klik

Zara, perły nadal modne, również na kardiganach, akryl z wełną, 249 zł, klik

Promod, prążkowany kardigan z wiązaniami na rękawach, dostępny także granatowy, akryl, 189,90 zł, klik

Orsay, kardigan o fasonie płaszcza, 139,99 zł, klik

Mango, kardigan na nieco zasobniejsze portfele, ale za to 100% kaszmir, dostępny także szary, 449,90 zł, klik

H&M, dzianinowy długi kardigan, 139,90 zł, klik

H&M, ciepły oversizowy kardigan, dostępny także biały i ciemnoszary, akryl z wełną, 149,90 zł, klik

Anna Field, kardigan o fasonie długiego żakietu z ciekawym wykończeniem, dostępny także w czerni, 149 zł, klik

Reserved, kardigan z dzianiny bukle, dostępny także jasny i ciemny szary, 139,99 zł, klik

Reserved, piękne warkocze, dostępny także różowy, akryl z wełną, 119,99 zł, klik

Massimo Dutti, kardigan z ażurowymi aplikacjami, z domieszką moheru, 249 zł, klik

Massimo Dutti, klasyczny kardigan z domieszką wełny i moheru, 349 zł, klik

Esprit, bawełniany kardigan z kapturem, 299,95 zł, klik

Marie Lund, bawełniany kardigan w promocyjnej cenie 129,95 zł, przecena z 249,95 zł, klik

Mohito, miękki dzianinowy kardigan, dostępny także czarny, szary, malinowy i granatowy, 149 zł, klik

KappAhl, miękki kardigan z domieszką wełny alpaki i moheru, dostępny także czarny i szary, 199 zł, klik
Pepe Jeans, kremowy kardigan z kapturem, promocja 279,90 zł z 395 zł, klik




Zdjęcia pochodzą ze stron producentów poszczególnych marek. Pierwsze 3 zdjęcia mojego autorstwa.











wtorek, 12 września 2017

Best of August

Best of August

Kochani!

Dziś spóźniony "Best of August" :)

Powiem szczerze, że już nawet nie próbuję się Wam tłumaczyć z częstotliwości umieszczania postów na blogu. Po prostu nie mam czasu i sił. Postów "w trakcie" mam chyba z 8 i żadnego nie mogę ukończyć. Nie lubię wrzucać na bloga byle czego, tak tylko żeby coś się ukazało i te 2-3 posty tygodniowo były odbębnione. Nie, nigdy nie będę tak postępować, nawet kosztem mniejszej ilości publikacji. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie, bo na wartościowe treści warto moim zdaniem czekać :)

Co zatem wydarzyło się w sierpniu 2017? :)

TOP5 Instagram :

Na czele jedno z moich ulubionych zdjęć na blogu, więc wcale mnie nie dziwi, że i Wam się spodobało. Pochodzi ono z tego wpisu :)

Wielki come back w mojej kosmetyczce :) Szczegóły poniżej.

Poranek w naszej jadalni

Breakfast in bed ;)

Jeden z najcudowniejszych aromatów świata...aromat świeżej kawy

Jeśli jesteście ciekawi innych moich zdjęć na Instagramie, to zapraszam Was do odwiedzenia mojego profilu, który znajdziecie np. tutaj

Wasz ulubiony sierpniowy wpis na blogu to bezdyskusyjnie odświeżenie jednego ze starszych postów, dotyczącego podkładów dla cer problematycznych. Ponownie do boju stanęły produkty Estee Lauder Double Wear oraz Dr Irena Eris Provoke. Kto wygrał tym razem? Sprawdźcie tutaj



W sierpniu w dalszym ciągu walczyłam z tematami dotyczącymi budowania własnej marki w blogosferze. I tak jak Wam obiecywałam w "Best of July" (klik) są już pierwsze efekty.
Jestem na nowej domenie :) Juhuuuuu :) Wreszcie mam swoją własną nazwę strony i adres e-mail. Jeśli jeszcze nie zauważyliście przekierowania, to uroczyście oznajmiam, iż znajdujecie się na stronie www.batirulez.pl :) Mój nowy adres kontaktowy to kontakt@batirulez.pl . Także piszcie śmiało, zaglądajcie często, bo budujemy na nowo zasięgi, społeczność i pozycję w wyszukiwarkach.


Sierpień to także miesiąc moich urodzin...szkoda gadać których w tym roku ;) Tym razem ugościłam moich najbliższych pysznym deserem o smaku mojito. Jeśli macie ochotę przygotować ekspresową, limonkowo-mietową pychotę w stylu tiramisu, to wpadajcie szybciutko tutaj.


W drugim wakacyjnym miesiącu, który był wyjątkowo pogodny, upalny i bardzo słoneczny, zorganizowaliśmy sobie także kilka rodzinnych wypadów. Udało nam się ponownie odwiedzić Kraków (bardzo tłoczny i niestety czasem niekoniecznie przyjemny w sezonie urlopowym) oraz wybraliśmy się z przyjaciółmi do Białki Tatrzańskiej. Tam zatrzymaliśmy w przepięknym i stylowym hotelu Bania, który słynie przede wszystkim z term, ale także jest niesamowitym miejscem, nastawionym na umilanie czasu naszym pociechom. Takiego repertuaru rozrywek, miejsc zabaw, boisk sportowych, tyrolek, pojazdów, zjeżdżalni, bawialni, parków linowych i innych cudów jeszcze w życiu nie widziałam. Do tego kino i wodny plac zabaw (tak, wodny), baseny, zjeżdżalnie, fontanny, dmuchawce...nie sposób wszystkiego wymienić. Dzieci latały z zachwytu. My trochę mniej, bo jednak trzeba się było odrobinę za nimi nabiegać ;) Polecam gorąco to miejsce wszystkim rodzinom z dziećmi, ale romantyczne pary także znajdą mnóstwo atrakcji dla siebie w postaci SPA, strefy saun, gorących źródeł itd. Wyborne, świeże i pięknie podane posiłki tylko dopełnią szczęścia. My wybierzemy się jeszcze pewnie nie raz, może zimą, gdyż jest to także, a może nawet przede wszystkim miejsce wprost stworzone dla narciarzy. Stronę hotelu możecie odwiedzić tutaj.





"Powrót do przeszłości" to w tym miesiącu zdjęcie z sierpnia 2015. Nasze buty na plaży były tak wdzięcznym obiektem, że musiałam je sfotografować ;)


I tym wakacyjnym akcentem kończę dzisiejszy post. Wakacje za nami, a nowy rok szkolny stawia kolejne wyzwania. Trzymajcie się ciepło i powodzenia.


Pozdrawiam Was ciepło :)
Bati



Copyright © 2016 Bati RULEZ - Lifestyle blog , Blogger