wtorek, 24 maja 2016

Kosmetyczka Pani "dobrzepotrzydziestce" ;) część 2


Witajcie,

Zapraszam na drugą część mojej kosmetyczki. Dziś będzie o makijażu i kosmetykach kolorowych :)
Jeśli przegapiliście pierwszą część, poświęconą pielęgnacji, to zajrzyjcie tu Kosmetyczka Pani "dobrzepotrzydziestce" ;) część 1

Tak jak wspominałam w poprzednim poście, matka natura zrobiła mi psikusa i niestety nie obdarowała mnie gładką, rozświetloną i alabastrową cerą. Wręcz przeciwnie, zmagam się z przetłuszczającą się, skłoną do zanieczyszczeń, przebarwień i podrażnień skórą, na dodatek z tendencją do alergicznych wysypek i opuchnięć. 
Ale radzę sobie :) bynajmniej nie składam broni i udało mi się wyszukać na przeogromnym rynku kosmetycznym parę perełek, dzięki którym da się żyć :) Męża znalazłam, kanałami nie chodzę i dość często zdarza mi się usłyszeć: 38 lat??? Niemożliwe!!! Uff... ;)

To jedziemy :)



1. Baza pod makijaż Smashbox Photo Finish Dark Spot Correcting

Marka Smashbox słynie generalnie z baz pod makijaż. Od wyboru do koloru, na różne przypadłości, jest w czym wybierać. Ja zdecydowałam się na tę, po wypróbowaniu innych trzech tej marki oraz kilkunastu innych marek. Baza nie tworzy idealnie gładkiej, silikonowo-kaszmirowej tafli na twarzy, co niektórym przeszkadza, a mnie bardzo cieszy. Nie mam wrażenia, że skóra się dusi pod tą maską, jak również wydaje mi się, że podkład lepiej się na niej utrzymuje, nie "zjeżdża", nie roluje się, nie wchodzi w zmarszczki, pory, zagłębienia itd. Cera jest ładnie zmatowiona, nawilżona, ale nie tłusta. Nie zauważyłam szczególnej korekcji przebarwień, lekko wyrównuje koloryt, rozświetla, korygując optycznie. Bardzo dobrze współgra z moim ciężkim podkładem oraz kremem na dzień. 
Cena ok. 150 zł.


2. Podkład Estée Lauder Double Wear

Kultowy podkład na rynku kosmetycznym. Dla mnie kosmetyk wszechczasów. Przenigdy nie zmienię na żaden inny. Mogę z czystym sumieniem napisać, że jestem specem od podkładów, przetestowałam ich dziesiątki. I dla mnie ten to ideał. A jego zalety to: łatwa aplikacja, nie warzy się nawet podczas wysokich temperatur, nie ciemnieje, nie spływa, utrzymuje się ok. 10 godzin bez poprawek, bardzo dobrze matuje, kryje najlepiej na rynku, delikatnie pachnie, dopasowuje się do cery, posiada sporo odcieni do wyboru. Wad też kilka jest, ale w prównaniu z zaletami to pikuś: trochę nieporęczne szklane opakowanie, stosunkowo wysoka cena i trudny demakijaż. Niektórzy narzekają, że za ciężki, że wysusza, że maska się robi. Ja tego nie zauważyłam, dobrałam idealny odcien i używam od 7 lat. Po prostu nie jest przeznaczony dla delikatnych, suchych cer. Marka oferuje także lżejszą wersję tego podkładu Double Wear Light. Stosuję czasem latem, ale zawsze wracam do podstawowej wersji. Posiada filtr 10. Cena ok. 170 zł.

3. Korektor Estée Lauder Double Wear

Czego podkład nie ukryje, korektor już na pewno da radę. Na najcięższe, najciemniejsze przebarwienia, na wypryski itp. Posiada wszystkie zalety podkładu. Filtr 10. Cena ok. 130 zł

4. Rozświetlacz Dr Irena Eris Provoke

Ponieważ od 6 lat się nie wysypiam (tak, dzieci to mordercy snu, jeśli ktoś by spytał mnie dziś o moje największe i najskrytsze marzenie, to z pewnością powiedziałabym: długi, nieprzerwany sen :), zaistniały u mnie tzw. cienie pod oczami. Skóra pod oczami jest moim zdaniem zbyt delikatna, żeby katować ją ciężkimi korektorami. Dlatego też używam rozświetlacza, który lekko kryje cienie i optycznie je koryguje. Rozświetlacz Provoke jest bardzo lekki, dobrze się rozprowadza, nie wchodzi w zmarszczki mimiczne, dopasowuje się do podkładu, nie wysusza, nie uczula. Posiada praktyczne opakowanie z dozownikiem i pędzelkiem. Cena ok. 60 zł. Ostatnio udało mi się kupić za 30 zł w Rossmannie (promocja 50% na produkty do makijażu)


5. Puder sypki Lancôme

Puder sypki to obligatoryjny kosmetyk w mojej kosmetyczce. Nawet jeśli nie nakładam podkładu, to puder praktycznie zawsze. Ma służyć zmatowieniu cery, wykończeniu makijażu, wyrównaniu kolorytu. Bez niego nie ma szans na ładne położenie różu czy bronzera, bo zrobią się plamy. Nie wysusza, nie podkreśla zmarszczek. Używam tylko pudru sypkiego, nakładanego pędzlem lub puszkiem, puder w kompakcie jest dla mnie za ciężki i tworzy efekt "płaskiej" maski. Puder Lancôme kupiłam rok temu w promocji razem z tuszem, bardzo dobrze spełnia swoje zadanie i nie chce się skończyć ;) Wadą jest duże opakowanie, które trudno upchnąć w torebce, no i lubi się rozsypywać :) Cena ok. 160 zł. Polecam także puder sypki Provoke Dr Irena Eris.

6. Róż Bourjois

Genialny produkt, kultowy, wychwalany na wszystkich portalach urodowych. Zapakowany w praktyczny pojemniczek, z dobrym zamknięciem. Wypiekany w specjalnych warunkach, jest bardzo trwały, nie kruszy się, mega wydajny. Łatwo się aplikuje, nie tworzy plam i smug. Może być nakładany na sucho np. na policzki czy powieki lub na mokro np. jako pomadka. Ma mnóstwo odcieni. Cena ok. 30 zł.

7. Kredka do brwi Bobbi Brown

Używam sporadycznie, ale mogę polecić. Jest dobrze napigmentowana, nie rozmazuje się, nie uczula, bardzo wydajna. Cena ok. 90 zł.

8. Naturel mascara Sephora

Produkt generalnie przeznaczony do rzęs, jako naturalna maskara. Ja używam do moich niesfornych brwi :) Przeczesane bezbarwnym żelem dobrze się układają, nie odstają, lekko się błyszczą. Bardzo polecam wszystkim kobietom, które muszą "dyscyplinować" swoje brwi. Ceny niestety nie pamiętam, ale niedroga w porównaniu z podobnym produktem z Makeupforever.

9. Kredka do oczu Bourjois i Clinique

Nie używam cieni, nie lubię i nie umiem ich aplikować. Lubię za to "walnąć sobie porządną krechę" ;):) Obie kredki mają bardzo podobne właściwości i zalety. Są miękkie, dzięki czemu łatwo namalować nimi względnie prostą kreskę, dobrze napigmentowane, trwałe, nie kruszą się, prawie nie odbijają na powiekach. Dodatkowo kredka Bourjois ma pędzelek, dzięki któremu można rozetrzeć kreskę i stworzyć efekt "smoky eye". Cena kredki Bourjois ok. 30 zł Clinique ok. 80 zł.



10. Tusz do rzęs Lancôme Hypnôse Volume-à-porter

Tu mogłabym napisać książkę i tak sobie myślę, że poświęcę temu tematowi osobny post :)  To mój ulubiony i najważniejszy kosmetyk. Wymagania mam bardzo duże i spełnia je znikoma ilość kosmetyków. Tu mój najukochańszy Lancôme Hypnôse, którego używam od lat, w przeróżnych wersjach i kolorach i nigdy mnie nie zawiódł. Przede wszystkim mocno pogrubia i zagęszcza rzęsy, wydłuża, lekko podkręca. Jest bardzo trwały, nie kruszy się, nie rozmazuje, nie odbija na powiekach. W zależności od ilości nałożonych warstw stopniuje efekt WOW! Nie uczula, nie podrażnia, "współpracuje"  z moimi soczewkami kontaktowymi. No ideał po prostu! Wad nie stwierdzono :)  Cena ok. 140 zł.

11. Pomadka i konturówka Bourjois

Niezbyt częto maluję usta. Nie mam wygórowanych wymagań w tym aspekcie, bo i tak zawsze zjadam pomadkę i muszę poprawiać :) też tak macie? Ważne żeby kolor był ładny i dobrze się malowało. Produkty Bourjois spełniają te warunki, kupiłam je właściciwe dla koloru i zostaną ze mną na długo. Cena ok. 20-30 zł. 

Na dziś to wszystko. Zapraszam na kolejne rozdziały "Kosmetyczki Pani dobrzepotrzydziestce"

Bati

6 komentarzy:

  1. Artykul ciekawy, twój blog ma dobrą pozycję w google, ruch zapewne masz duzy, dziwie sie czemu nie zarabiasz na swojej stronie, ja widzę tu mozliwosc zarobku, wygogluj sobie: jak zarobić na blogu drugą wypłatę

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej, uwielbiam kosmetyki Lancome!! Zapraszam do na nocleg do Polanicy!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja właśnie mam róż Bourjois, ale inny odcień, bardziej brzoskwinia i rozświetlenie. Ale uważam ze krem jest czynnikiem dla ktorego makijaż robi się piękny. Krem i podkład muszą ze sobą najbardziej współgrać

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Bati RULEZ - Lifestyle blog , Blogger