czwartek, 14 lipca 2016

Takie tam o życiu nad śliwkowym crumble...


Witajcie!

Ci z Was którzy śledzą mojego bloga od jakiegoś czasu i choć trochę mnie znają, wiedzą, że preferuję rozwiązania nieskomplikowane, szybkie, efektywne i efektowne :) Absolutnie w każdej dziedzinie życia staram się wprowadzać te zasady. Czasem wychodzi mi to lepiej, czasem gorzej, ale zawsze próbuję ułatwić sobie życie, albo przynajmniej na silę go nie utrudniać.
Nie jestem typem masochistki (a znam trochę takich osób, zawsze umęczone, styrane, ale niestety na własne życzenie), wręcz przeciwnie, jeżeli tylko na horyzoncie widzę prostszą alternatywę, idę jak w dym. Oby tylko na końcu udało się zrealizować zamierzenia. Taka filozofia jest mi bliska. Wychodzę z założenia, że liczy się efekt, bo i tak nikt nie zważa na drogę, którą przeszliśmy, aby uzyskać zamierzony cel. Czy ktoś doceni, że stoisz w kuchni 5 godzin, żeby wyczarować idealne ciasto? Nie, ważne żeby smaczne było. Czy kogoś interesuje, że stroiłaś się pół dnia? Nie, liczy się jak wyglądasz tu i teraz. Czy pracodawca martwi się, że zarywałeś/aś noce, żeby zaliczyć egzamin na studiach lub zdobyć certyfikat ukończenia jakiegoś kursu. Bynajmniej. Masz mieć profesjonalne CV, z zawartością jemu odpowiadającą i dobrze się sprzedać na rozmowie kwalifikacyjnej. Owszem, bywają wyjątki i wtedy absolutnie poświęćmy się im i oddajmy bez reszty. Ale niech bedą one tego warte. Nie silmy się zawsze na oryginalność i doskonałość. Nie bądźmy niewolnikami własnego życia. Korzystajmy z jego uroków i szukajmy dróg, które pozwolą nam przeżyć je jak najpiękniej :)

I tym przydługawym wstępem - ale przecież trzeba czasem zastanowić się nad własnym życiem, gdyż tylko jedno je mamy - chciałabym wrócić do przyziemnych tematów i zaproponować Wam kolejne bardzo przyjemne i na pewno nieskomplikowane rozwiązanie kulinarne :) ;)

Owoce pod kruszonką. No prościej już być nie może, a efekt zniewalający. Pyszna, chrupiąca, słodka i aromatyczna kruszonka, a pod nią niebiańskie, mięciutkie, lekko kwaśne i rozpływające się w ustach owoce. Wszystko ciepłe, podane np. z gałką lodów. Deser bogów moim zdaniem :)

Na porcję dla 3-4 osób potrzebujemy:
Ok. 500 owoców (u mnie dziś śliwki i borówki amerykańskie)
150 g mąki pszennej
80 g miękkiego masła
5 łyżek cukru
Szczyptę cynamonu

Śliwki i borówki myjemy i osuszamy. Śliwki odpestkowujemy i kroimy na plasterki, takie księżyce najlepiej. Układamy ciasno w wysmarowanej masłem formie i posypujemy borówkami. Zasypujemy ok. 3 łyżkami cukru (sporo, ale śliwki po upieczeniu kwaśnieją) i cynamonem. Możemy użyć jednej większej formy lub kilku małych. Wtedy każdy łasuch otrzyma swoją własną porcję w osobnym naczyniu :) Ja tak dziś postąpiłam i rozdzieliłam składniki na trzy foremki.


W osobnym naczyniu umieszczamy masło, mąkę i pozostały cukier. Ugniatamy, rozcieramy między palcami do powstania kruszonki. Posypujemy nią owoce. 


Wkładamy do rozgrzanego do 180 stopni piekarnika na ok. 30 minut.
Podajemy np. z lodami albo bitą śmietaną, choć nie jest to konieczne.

Łatwizna, a jak efektowna i smaczna :) I o to przecież chodzi :)

Smacznego!
Bati


Przepis własny

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Bati RULEZ - Lifestyle blog , Blogger