środa, 9 listopada 2016

Double Wear vs. Provoke czyli pojedynek podkładów :)


Moje Drogie!

Dziś, w kolejnej części "Kosmetyczki Pani dobrzepotrzydziestce" pojedynek ;) I to nie byle jaki. Walczyć będą ze sobą najlepsze moim zdaniem podkłady na rynku, przeznaczone do cer tłustych lub mieszanych, problematycznych, o niejednolitym kolorycie. Produkty o właściwościach kryjących, matujących i o bardzo dobrej trwałości. 
Wszystkie znamy podkład renomowanej marki Estée Lauder Double Wear. To produkt kultowy, rzec by można kosmetyk wszechczasów. Jest to podkład o bardzo dobrych opiniach, będący na rynku już od dość długiego czasu. Sama używam go od lat i wychwalam ponad wszystko (szczegóły w tym poście). Mówiąc szczerze myślałam, że żaden, ale to żaden inny podkład nie jest w stanie mu dorównać. Jako że kocham kosmetyki i namiętnie je testuję, mamiona obiecankami producentów nabywałam od czasu do czasu nowinki na rynku, łudząc się, że może jednak znajdę jeszcze coś lepszego albo np. tańszego. Przez 7 lat, bo tak długo używam Double Wear, nie trafiłam jednak na godnego następcę. Aż w końcu koleżanka wspomniała mi o produkcie Dr Irena Eris Provoke (zabrzmiało jak w reklamie, prawda? :):):) Jako że bardzo cenię kosmetyki tej marki, szczególnie za jakość i względne ceny, skusiłam się i to był strzał w dziesiątkę. Pokochałam go od pierwszego nałożenia ;) Co mnie w nim tak urzekło, czy faktycznie może się równać z Double Wear, a może nawet jest lepszy?
Zestawiłam ze sobą oba produkty w 10 kategoriach, nadając im punkty od 1 do 5, gdzie 1 do "klapa" a 5 "rewelka". Kto wygrał? Sprawdźcie same :)
1. Opakowanie 
Oba produkty zamknięte są w szklanych opakowaniach. Double Wear bez dozownika, z plastikową zakrętką. Trzeba uważać, żeby nie rozlać, zdarza się nabrać za dużo produktu. Provoke z dozownikiem, tym samym jest bardziej higieniczny, bez ryzyka rozlania i przesadzenia z ilością nabieranego kosmetyku. Bezdyskusyjnie wygodniejszy.
Double Wear 3 pkt
Provoke 5 pkt


2. Konsystencja i nakładanie 
Double Wear ma konsystencję półpłynną. Łatwo się rozprowadza, natomiast szybko wysycha, więc trzeba to robić dość sprawnie. Najlepiej rozprowadza się na bazie, w przeciwnym wypadku może wydawać się lekko "tępy". Provoke jest znacznie gęstszy, można odnieść wrażenie, że cięższy i bardziej tłusty, ale przy nakładaniu jest bardzo wdzięczny. Łatwo go rozprowadzić, jak delikatny krem. Próbowałam bez bazy i kremu, jest ok. Jeśli chodzi o wydajność, mam wrażenie, że Double Wear przy codziennym stosowaniu starcza na dłużej.
Double Wear 4,5 pkt
Provoke 4,5 pkt

3. Dopasowanie do skóry
Oba podkłady idealnie dopasowują się do cery, stapiając się z nią, nie tworzą efektu maski.
Double Wear 5 pkt
Provoke 5 pkt



4. Odcienie
Double Wear ma znacznie większą ilość odcieni, bo ok. 30. Provoke tylko 4, ale w związku z tym, że ładnie dopasowuje się do skóry, nie miałam problemu z jego doborem. Oba nie ciemnieją po nałożeniu.
Double Wear 5 pkt
Provoke 3 pkt.

5.  Krycie
Oba kosmetyki kryją po prostu rewelacyjnie. W zależności od ilości nałożonego produktu, oceniłabym krycie jako od średniego do mocnego. Bardzo ciemne plamy można ewentualnie poprawić korektorem. Nie znam bardziej kryjących podkładów, chyba że wzięlibyśmy pod uwagę tzw. kamuflaże, ale tych chyba nikt nie preferuje na codzień.
Double Wear 5 pkt
Provoke 5 pkt



6. Matowanie
Double Wear nieco lepiej matuje niż Provoke, a efekt matu utrzymuje się dłużej. Oczywiście ja przypudrowuję jeszcze nos sypkim pudrem :)
Double Wear 4,5 pkt
Provoke 4 pkt

7.Trwałość
Zarówno Double Wear jak i Provoke są produktami bardzo trwałymi. Utrzymują się na skórze ok. 10 godzin. Owszem zdarza im się pobrudzić ubranie, ale nie znam produktu, który by tego nie robił. W końcu utrzymują się na powierzchni skóry, a nie wsiąkają w nią w 100%. Ale na pewno nie ścierają się, nie rolują, nie spływają, nie warzą się nawet w wysokich temperaturach, pozostają tam, gdzie mają być przez długi czas.
Double Wear 5 pkt
Provoke 5 pkt

8. Zapach
Double Wear ma bardziej neutralny zapach. Provoke jest perfumowany, ale zapach mi bardzo odpowiada. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że preferencje zapachowe mogą być różne, uznaję, że Double Wear wygrywa tę kategorię.
Double Wear 5 pkt
Provoke 4,5 pkt

9. Demakijaż
Niestety Double Wear jest dość oporny na zmywanie. Wchodzi w pory na skórze i trzeba go solidnie potraktować, żeby nie narazić się na zapchanie cery i powstanie niedoskonałości. Oba kosmetyki zmywam żelem do demakijażu i ciepłą wodą, a potem poprawiam wacikiem, nasączonym płynem micelarnym (o moich ulubionych produktach do demakijażu możecie poczytać tutaj)
Double Wear 3 pkt
Provoke 4,5 pkt

10. Cena
W tej kategorii zwycięzca może być tylko jeden, a mianowicie Provoke. W cenie regularnej jest o połowę tańszy, tj. kosztuje ok. 80 zł, a Double Wear ok. 160 zł. Oczywiście kosmetyki można nabyć taniej, podczas wszelkiego rodzaju promocji, np. Double Wear 20% taniej dla klubowiczów Sephora czy Douglas, albo np. Provoke w promocji sieci Rossmann 49% taniej. Nie ryzykowałabym zakupów w sieci, z niesprawdzonych źródeł. Możemy trafić na kosmetyki podrobione lub po prostu przedatowane.
Double Wear 3 pkt
Provoke 5 pkt

Reasumując na 50 możliwych punktów Double Wear zdobył 43 pkt, a Provoke 45,5 pkt.
Double Wear największą przewagę ma w kwestii ilości odcieni i nieco lepiej matuje. Provoke za to nadrabia ceną, wydajnością oraz łatwością demakijażu.

Moim subiektywnym zdaniem zwycięża Provoke. Za znacznie niższą cenę otrzymujemy produkt praktycznie identyczny, polskiego producenta, w higienicznym opakowaniu, z wyższym filtrem przeciwsłonecznym i spełniający wszelkie wymagania.

Pozdrawiam Was ciepło!
Bati

Zdjęcia flakonów ze stron producentów, pozostałe zdjęcia mojego autorstwa.





9 komentarzy:

  1. Ostatnio bardzo polubiłam podkład Double Wear :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. od DW, osttanio zdecydowanie wolę eris provoke... jest znacznie lżejszy, ładnie kryje no i cenowo wygrywa... bardzo przyzwoita jakość, za przywoitą cenę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się :) jak widać pojedynek u mnie także wygrał :)

      Usuń
  3. Ooo tego szukałam;) muszę spróbować. Do tej pory byłam zadowolona z podkładu Giordani Gold z Oriflame. Ale ostatnio przestał się sprawdzać..chyba zaczynam się starzeć;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie, to na pewno nie kwestia wieku :) Polecam gorąco wypróbować podkład Provoke. Ja jestem zachwycona, a mam co tuszować :)

      Usuń
  4. Ja niestety reklamowalam provoke zakupiony w Douglasie,u mnie się nie sprawdził co potwierdził próbny makijaż wykonany ku sprawdzeniu podstaw reklamacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, każda cera jest inna. Szkoda, bo to naprawdę dobry produkt w przystępnej cenie. A jaki podkład sprawdza się u Ciebie?

      Usuń
  5. Good day! I could have sworn I've been to this website
    before but after going through some of the posts I
    realized it's new to me. Anyhow, I'm certainly delighted I came across
    it and I'll be book-marking it and checking back regularly!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Bati RULEZ - Lifestyle blog , Blogger