wtorek, 28 marca 2017

Przedłużanie rzęs - tak czy nie? Część I


Dzień Dobry!

Ci z Was którzy śledzą mojego bloga od dłuższego czasu i już trochę mnie znają, wiedzą, że jestem niespełnionym kosmetologiem. Minęłam się z powołaniem :) Zamiast ślęczeć nad cyferkami, śledzić kurs Euro, tworzyć prognozy przepływów pieniężnych i opiniować pod kątem finansowym opasłe umowy... powinnam była wybrać się na akademię medyczną, ukończyć kosmetologię i teraz pielęgnować Wasze twarze, nakładając fantastyczne maseczki, wstrzykując kwas hialuronowy i celując do Was z lasera frakcyjnego :) Żeby choć trochę zadośćuczynić sobie te "nietrafione" zawodowe wybory ;) postanowiłam swego czasu wybrać się na kurs przedłużania rzęs. Tak, jestem certyfikowanym stylistą rzęs, z całkiem sporym, bo trzyletnim doświadczeniem. Daję sobie więc prawo do wypowiadania się w tym temacie i to dziś uczynię. Czy przedłużanie rzęs jest tak szkodliwe, jak to niektórzy twierdzą, jakie rzęsy wybrać, gdzie najlepiej wykonać stylizację? Dwuczęściowy cykl odpowie na wszystkie Wasze pytania i wątpliwości. Jeśli o czymkolwiek zapomnę, to bardzo proszę, pytajcie w komentarzach. Podzielcie się także Waszymi doświadczeniami w tym zakresie.

1. Czy każda z nas może "nosić" sztuczne rzęsy?
Niestety nie :(
Rzęs nie powinny nosić m.in. osoby zmagające się z zapaleniem spojówek, zaćmą, jaskrą, zespołem suchego oka, infekcjami bakteryjnymi, grzybicznymi. Ponadto nie ma możliwości założenia rzęs osobom w trakcie chemioterapii, osobom pozbawionym zupełnie rzęs oraz tym które cierpią na trichotillomanię, czyli bezwiedne wyrywanie sobie rzęs. Również osoby zmagające się z jakimikolwiek alergiami, powinny być bardziej ostrożne. Warto zatem przed pierwszym zabiegiem, wybrać się do okulisty i wykluczyć powyższe choroby. Ktoś pewnie powie, że to przesada. Moim zdaniem nie. Jeśli wszyscy trzymaliby się tej zasady, zarówno klientki, jak i stylistki, byłoby o wiele mniej powikłań i płaczu po zabiegach.

2. Gdzie poddać się zabiegowi przedłużania rzęs?
Najlepiej w salonie kosmetycznym, gdzie zabieg powinna wykonać osoba z odpowiednim szkoleniem i certyfikatem. Zdaję sobie sprawę, że koleżanka w domu na kanapie zrobi to 5 razy taniej, ale gwarantuję Wam, że raczej nie posiada ona takiej wiedzy, jak certyfikowany stylista rzęs. Sama technika nie jest trudna i można ją opanować chociażby oglądając filmiki na YouTube. To niestety nie wystarczy. Osoby z certyfikatem mają m.in. dodatkową wiedzę z zakresu bhp, potrafią dobrać odpowiednie rzęsy do kształtu oka, do długości naturalnych rzęs, powiedzą jak o rzęsy dbać, zadbają o pielęgnację i higienę przed, w trakcie i po zabiegu. Ponadto skorygują ewentualne "przypadłości" np. opadającą powiekę, niesymetryczne naturalne rzęsy itp.

3. Czy każda z nas może mieć rzęsy jak firanki?
No może nie jak firanki, ale na pewno większość z nas może poprzez zabieg zagęszczania i przedłużania rzęs znacząco poprawić ich wygląd. Bardzo ważny w tym momencie jest umiar. Dlaczego zapytacie, przecież chodzi o to, żeby było dużo, gęsto i długaśnie. A ja odpowiadam zawsze wtedy tak: jeśli chcesz wyglądać jak żaba Monika, ewentualnie jakby Ci ktoś przyczepił do powieki futrzaka, bądź jakbyś miała zamiast rzęs nóżki pająka, to spoko, Twoja decyzja. Spójrzmy obiektywnie w lustro, zobaczmy jak wyglądają nasze naturalne rzęsy, przyjrzyjmy się naszej twarzy. Nie każda z nas będzie dobrze wyglądała z rzęsami o długości 14mm, podkręconymi aż do brwi. Ja za każdym razem, zanim przystąpiłam do zabiegu, rozmawiałam z klientką na temat jej oczekiwań. Zazwyczaj musiałam tonować zamiary, ale zawsze potem klientki były mi wdzięczne. Pamiętajmy, osoby o jasnej karnacji, z delikatnymi, jasnymi i kruchymi rzęsami, mogą pozwolić sobie na cienkie rzęsy syntetyczne lub jedwabne, wydłużające ich naturalne rzęsy o ok. 30%. Osoby mające rzęsy w dobrej kondycji, mogą trochę bardziej poszaleć, ale bez przesady. Zawsze, ale to zawsze jeżeli rzęsy będą za długie, bądź za grube, nasze naturalne rzęsy będą bardziej obciążone i zaczną szybciej wypadać. Nie jestem fanką metod objętościowych, moim zdaniem oko wygląda bardzo nienaturalnie po takich stylizacjach. Owszem, jeśli mamy bardzo mało swoich rzęs lub jeśli oczekujemy spektakularnego efektu, np. do sesji zdjęciowej, możemy zdecydować się na metodę 2:1 czy 3:1, ale już np. 8D to dla mnie "chomik angorski na powiece". Ale o gustach się nie dyskutuje, więc temat kończę ;) Ja jestem zwolenniczką metody 1:1 ewentualnie 2:1.

4. Czy zabieg przedłużania rzęs niszczy naturalne rzęsy?
I tak i nie. Jeśli jest wykonany prawidłowo, na dobrych produktach, z zachowaniem wszelkich środków ostrożności, to absolutnie nie. Jeśli jednak mamy do czynienia z nieprofesjonalną stylizacją, jak najbardziej tak. Na co zatem zwrócić uwagę:
- zadbanie o higienę podczas zabiegu
- użycie dobrych i świeżych produktów przy zachowaniu odpowiedniej kolejności (szczegółowy przebieg zabiegu opiszę w kolejnym poście)
- dobranie odpowiednich rzęs (długość, grubość, metoda - o tym także w następnym poście)
- odpowiednia technika zakładania rzęs (tego niestety nie jesteście w stanie sprawdzić w trakcie, dlatego tak ważne jest, aby robiła to osoba wykwalifikowana)
- udzielenie informacji jak dbać o rzęsy po zabiegu, czego unikać (następnym razem szczegóły)
Jeśli zatem pani stylistka nie zapyta Cię o Twoje zdrowie, o to czego oczekujesz po zabiegu, w trakcie będziesz czuła szarpanie, ból, pieczenie lub jakikolwiek inny dyskomfort, nie bój się pytać i mówić, że coś jest nie tak. Jeśli dowiesz się, że pasuje Ci każdy rodzaj rzęs, że to nie problem przyczepić 15 mm rzęsy do Twoich, które mają 6 mm, to także uciekaj jak najdalej.
Pamiętaj także, że bardzo często zniszczone naturalne rzęsy to efekt nieprawidłowego usunięcia rzęs sztucznych. Jeśli znudziły Ci się rzęsy syntetyczne, to albo udaj się do gabinetu, gdzie zostaną one profesjonalnie ściągnięte, albo poczekaj aż wypadną same. Pod żadnym pozorem sama nie skub, nie wyrywaj, nie odklejaj, bo będziesz płakać jak bóbr potem i czekać 3 miesiące, aż nowe rzęsy odrosną.
I jeszcze jedna bardzo ważna rzecz. Jeśli nosiłaś sztuczne rzęsy jakiś czas, to przyzwyczaiłaś się do ich widoku i do wyglądu swojej twarzy właśnie z takimi rzęsami. Nie dziw się, że po ich zdjęciu, Twoja twarz jest jakaś taka niewyraźna, oko małe, a rzęs w ogóle nie widać. Jeśli Twoje rzęsy nie zostały naruszone, to nawet jakby by były nie wiem jak bujne, czarne i podkręcone, to zawsze wypadną blado przy sztucznych. Potrzeba czasu, żeby się do nich na nowo przyzwyczaić i wcale nie oznacza to, że zostały zniszczone. Poproście stylistkę, albo zróbcie sobie same zdjęcie przed stylizacją...tak na wszelki wypadek, żebyście miały do porównania :)

W drugiej części opiszę Wam:
1. przebieg zabiegu
2. rodzaje rzęs
3. pielęgnację rzęs po zabiegu
4. zabieg uzupełniania

Pozdrawiam Was serdecznie i zapraszam na kolejną część.

Bati :)

PS. ja mam rzęsy naturalne, a poniżej jedna z moich prac :)




15 komentarzy:

  1. Chociaż czasami mnie kusi przedłużyć rzęsy to zrobie to najwyżej na dłuższy wyjazd.. Jak widze kobiety z jedną wielką rzęsą na oku mam wątpliwości :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety takich widoków nie brakuje. Ale dziewczyny same tak chcą. Miałam również klientki, które wychodziły, gdy nie chciałam im założyć rzęs tak długich, jakich by one oczekiwały. Nie chciałam mieć na sumieniu ich naturalnych rzęs. Jeśli tylko oddasz się w ręce certyfikowanych osób, na pewno będziesz zadowolona. Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. W końcu ktoś powiedział, że rzęsy sztuczne nie zawsze niszczą te naturalne. Po zdjęciu widać różnicę a nie zniszczone rzęski;) ja miałam raz i byłam zadowolona.
    Ale czasem faktycznie trzeba znać umiar. Często rzęsy są takie ogromne i wyglądają jakby żyły własnym życiem;)
    A skoro nie sztuczne to co Pani myśli o odzywkach typu Long4lashes? Warto? W sumie stosuję od ponad miesiąca regularnie a jakoś nie widzę jeszcze efektu wow

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z odżywkami należy obchodzić się bardzo ostrożnie. Niestety mają one nienajlepsze składy, hormony, sterydy, składniki leków na jaskrę itp. Proszę poczytać o składniku, który nazywa się bimatoprost. Ja polecam zawsze zwykły olejek rycynowy, ewentualnie odżywkę z L'biotica tę najtańszą, za kilkanaście złotych. Pozdrawiam i dziękuję pięknie za komentarz :)

      Usuń
  3. Chyba się skuszę po Twoim artykule - zwłaszcza, że marzę raczej o lekkim wydłużeniu niż o żabie Monice ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żaba Monika to może ewentualnie na zabawę karnawałową :) Jeśli się wstrzymasz jeszcze trochę, to w drugiej części opowiem więcej o tym, jak dobierać rzęsy. Pozdrówki i dziękuję za odwiedziny :)

      Usuń
  4. Niby tyle już czytałam na ten temat, ale właśnie u Ciebie znalazłam najwięcej informacji. Za to właśnie uwielbiam Twojego bloga! ♥
    Sama na razie o przedłużaniu rzęs nie myślę, bo jestem zadowolona ze swoich naturalnych, chociaż nigdy właściwie nie mogłam pochwalić się ich ilością. Od jakiegoś czasu eksperymentuję z olejem kokosowym (nawet nie rycynowym, który byłby do tego celu lepszy) i... Jestem zachwycona efektami! ;) Na tyle zachwycona, że nawet Twój (świetny) artykuł nie przekona mnie do poddania się zabiegowi :p.
    Nie mniej jednak czekam z niecierpliwością na kolejną część! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mi miło, bardzo dziękuję :) :) :) Kolejna część już wkrótce, więc zapraszam :) Naturalne metody są najlepsze i najzdrowsze. Trzeba trochę dłużej poczekać, ale przynoszą efekty, które są również spektakularne i długotrwałe. Ja sama mam naturalne rzęsy i nigdy bym tego nie zmieniła :) Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  5. Przeczytałam z zainteresowaniem, raczej dla teoretycznej wiedzy, nigdy nie miałam sztucznych rzęs i jakoś mnie nie ciągnie, ale możemy tak mówimy, gdy mamy nienajgorsze naturalne. Natomiast co kogoś widzę, to na 100% mogę zgadnąć, że ma sztuczne rzęsy, wyglądają zazwyczaj jak kawał futra na oku, nie tyle długie, co nienaturalnie gęste. Pozdrawiam Bati
    Iza, sweetstyledhome.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właśnie wina tych metod tzw. objętościowych, gdzie do jednej naturalnej rzęsy przyczepia się np. 8 sztucznych. To nie może naturalnie wyglądać, ale niektórym się podoba :) Ja zazwyczaj starałam się robić rzęsy takie, aby wyglądały na pomalowane i większości klientek to wystarczało. I masz rację, że jak ktoś ma swoje rzęsy fajne, to raczej o zagęszczeniu nie myśli, bo i po co.
      I kolejna rzecz, którą wspólną mamy :) Pozdrówki moja instagramowa siostro :)

      Usuń
  6. Dla mnie te rzęsy zawsze wyglądają jak u transa :/
    Nawet te Twojego działa (doceniam pracę - widać że wykonane starannie) budzą takie skojarzenia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moniko, każdy ma prawo do swoich skojarzeń :) Są gusta i guściki :) Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  7. To może teraz ja .. Robiłam rzęsy od 2 lat ! regularnie... Postanowiłam i powiedziałam sobie DOŚĆ BYCIA SZTUCZNYM. Zrezygnowałam z przedłużanych paznokci - tylko hybyrydy na krótkich jakże zadbanych paznokciach. I rzęsy ? No właśnie w końcu przełamałam się ! Akurat nie mam ich już od miesiąca i bardzo mi ich brakuje... Zamiast odżywek stosuje olejek rycynowy... Powiedz mi BATI RULEZ jadę we wrześniu na wakacje... Przełamać się i zrobić na nowo czy wytrzymać i poczekać aż odrosną ? Czy będą takie jakie miałam przed założeniem ? a powiem, że miałam piękne ... Głupota ludzka, że zaczęłam robić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym poczekała :) Na 200% odrosną i wrócą do dawnej świetności. Może nie tak szybko, ale gwarantuję, ze za 2 mce będą jak nowe :) stosuj olejek, nie obciążaj ich za bardzo kosmetykami, delikatnie rób demakijaż, bierz witaminy (takie na włosy i paznokcie) i będzie dobrze :) zrób sobie zdjęcie i porównaj za miesiąc lub dwa, zobaczysz różnicę :) trzymam kciuki :)

      Usuń

Copyright © 2016 Bati RULEZ - Lifestyle blog , Blogger