czwartek, 25 maja 2017

Słoneczne dylematy :)


Dzień dobry :)

Kocham słońce, no uwielbiam po prostu! Zawsze i wszędzie powtarzam, że ja to powinnam się była urodzić w zdecydowanie cieplejszej strefie klimatycznej ;) Grecja, Włochy...no dobra może też być ewentualnie Los Angeles :) Słońce bardzo dobrze wpływa na mój nastrój i samopoczucie. Rzadko kiedy narzekam, że jest za gorąco, naprawdę, jeśli o mnie chodzi może być cały czas 30 stopni.
Jest tylko jedno "ale", od pewnego czasu moja skóra ma nieco inny pogląd na ten temat.
Od kiedy pamiętam, słońce "łapało" mnie jak szalone. Jako dziecko biegałam ciemna jak cygański potomek (jeszcze te czarne włosy do tej skóry śniadej), co niestety spotykało się czasem z dziwnymi komentarzami. Z biegiem lat sytuacja odwróciła się diametralnie. Im byłam starsza, tym bardziej moja skóra protestowała. W wieku nastoletnim zaczęły pojawiać się na ciele posłoneczne wysypki, a na twarzy piegi. Jeśli tylko nie użyłam kremu z filtrem (obojętnie jakiej wartości, mogło być nawet 4), automatycznie byłam obsypana i drapałam się do granic wytrzymałości. Po 32 roku życia, czyli po pierwszej ciąży, dołączyły przebarwienia na twarzy i tak oto moja przygoda ze słońcem dobiegła końca. Ok, nie jest aż tak drastycznie, ciało nadal dobrze się opala po posmarowaniu kremem z filtrem i nie ma ryzyka oparzenia (zdarzyło mi się chyba raz w życiu, gdy leżałam na plaży plackiem przez kilka godzin bez żadnego kremu - tak, jak się 18 lat ma, to się miewa kretyńskie pomysły). Jednak twarz przed słońcem chowam i smaruję kremami z jak najwyższym filtrem. Niestety nie znalazłam jeszcze takiego, który blokuje promienie w 100%, zawsze coś mnie złapie. Poza tym kremy o których mówię są dość ciężkie, powodują wysyp niedoskonałości na mojej twarzy, są klejące i bielą skórę. Owszem, znalazłam jeden marki Bioderma, który jest w miarę sensowny, ale nie doskonały. W najbliższym czasie będę miała przyjemność przetestować nowe dla mnie produkty, a mianowicie kosmetyki koreańskie i mam nadzieję, że wśród nich znajdę swojego faworyta, o czym na pewno Was poinformuję.

Tym przydługawym wstępem chciałam zaprosić Was do poczytania o filtrach przeciwsłonecznych, jakie możemy spotkać na naszym rynku i o ich właściwościach.

Z tymi filtrami, to tak jak ze wszystkim, nie należy przesadzać. Z jednej strony bowiem doskonale wszyscy wiemy, iż promieniowanie ultrafioletowe jest szkodliwe dla naszej skóry, gdyż powoduje powstawanie zmarszczek (80% odpowiedzialności), przyczynia się do wzrostu prawdopodobieństwa zachorowania na raka skóry oraz powoduje uczulenia, oparzenia itd. Z drugiej strony wpływ słońca jest dla nas zbawienny, m.in. jako główne źródło witaminy D. Jak zatem postępować? Należy znaleźć najlepszą formę ochrony dla siebie, pamiętając jednocześnie o umiarze. Weźmy także pod uwagę potencjalną szkodliwość filtrów przeciwsłonecznych, które tak jak każdy kosmetyk, mogą wywołać reakcję alergiczną, a składniki kremu mogą przeniknąć do krwiobiegu.

Filtry generalnie chronią nas przed dwoma rodzajami promieniowania, tj. UVB (to filtry SPF od 6 do 50+) oraz UVA (PA oznaczamy +, gdzie najwyższy to + + +).
Na rynku dostępne są filtry:
- chemiczne, które pochłaniają promieniowanie UV w obrębie naskórka, dzięki czemu nie przedostaje się ono w głąb skóry. Jednak ich składniki chemiczne mogą penetrować skórę, powodując np. zakłócanie układu hormonalnego, mogą podrażniać, uczulać, zaburzać pracę tarczycy, zwiększać liczbę wolnych rodników. Wyobraźcie sobie, że niektóre składniki zostały znalezione np. w mleku matki!!!
- mineralne, które odbijają promieniowanie UV. Ich składnikiem jest np. tlenek cynku, który został uznany za najbezpieczniejszy zamiennik filtrów chemicznych, zapewniający kompleksową ochronę. Ich wadą jest to, że bielą skórę. Dlatego też koncerny kosmetyczne, szukając rozwiązania tego problemu, zaczęły stosować przy produkcji nanotechnologię. Nanocząsteczki już skóry nie bielą, ale za to mogą przenikać w głąb skóry. Jaki mogą mieć na nas wpływ, jeszcze nie zbadano. Mimo to filtry mineralne (ale nie te w formie nanocząsteczek) zaleca się stosować u małych dzieci i u osób z wrażliwą skórą, gdyż uważanie są za bezpieczniejsze niż filtry chemiczne. Szerokim łukiem omijajmy jednak kosmetyki w aerozolach.

Nie zapominajmy, iż filtry chemiczne działają po ok. 20 minutach od nałożenia, filtry mineralne od razu po aplikacji. Pamiętajmy, iż aplikację należy powtarzać w ciągu dnia oraz każdorazowo po wyjściu z wody.

Ochronę przeciwsłoneczną możemy wspomagać również odpowiednią dietę. Sprzymierzeńcami będą tutaj witmina E, C i karotenoidy.
Ciekawymi wspomagaczami mogą okazać się także filtry naturalne, np. melanina, masło shea, olej sezamowy, arachidowy, rokitnikowy, jojoba, wyciąg z kwiatów arniki, kwas ferulowy, kwas cynamonowy i inne. Jednak traktujmy je jedynie jako dodatkową ochronę.

I na koniec jeszcze kilka ważnych kwestii:
-  przed promieniowaniem UV należy chronić także oczy. Błagam, nie kupujcie okularów przeciwsłonecznych za 20 zł, na straganach lub w sklepach "wszystko po 4 zł". One nie tylko nie uchronią nas przed promieniowaniem UV, ale jeszcze zaszkodzą. Oko znajdujące za ciemną szybką nie reaguje naturalnie na promienie słoneczne, źrenica nie zmniejsza się, dzięki czemu promienie przenikają do wnętrza oka. Jeśli szkło nie posiada odpowiedniego filtra, to wyobraźcie sobie, co się dzieje.
- promienie UV przenikają także przez szyby i wodę
- samoopalacze nie chronią przed promieniowaniem UV
- nie istnieją kosmetyki w 100% zabezpieczające przed promieniowaniem. Jeśli na kosmetyku widzisz napis "pełna ochrona" to jest to tylko i wyłącznie chwyt reklamowy.

Pozdrawiam Was ciepło i słonecznie!
Bati


Żródło informacji o filtrach: "Młodziej, piękniej, zdrowiej" Julia Bator

4 komentarze:

  1. Nie wyobrażam sobie wyjścia z domu bez kremu z filtrem na twarzy i okularów przeciwsłonecznych. Myślę, że jednak do używania zawsze dobrych filtrów i świadomej ochronie przed słońcem trzeba dojrzeć. Nie każda nastolatka to zrozumie, ale warto przypominać takimi postami :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dokładnie tak, jak piszesz :) Uważam, że za mało poświęca się uwagi uświadamianiu młodzieży oraz dorosłym, z czym wiąże się beztroskie przebywanie na słońcu bez odpowiednich kremów. Ja niejednokrotnie spotykam się z dziwnymi spojrzeniami, gdy mówię, że twarzy nigdy nie opalam, a latem zawsze nakładam filtr 50+. Opalone ciało jest ciągle w modzie. A co będzie za lat kilkanaście czy kilkadziesiąt nikt nie myśli.
      Pozdrawiam Cię serdecznie :)

      Usuń
  2. Jestem zdecydowanie uzalezniona od filtrow, na chwile obecna szukam nowego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja właśnie też cały czas szukam ideału :)

      Usuń

Copyright © 2016 Bati RULEZ - Lifestyle blog , Blogger