środa, 10 maja 2017

Wirtualna szafa czyli marzenie nastoletniej Bati


Dzień dobry :)

Ach powieje nostalgią dziś...ale tylko na chwilkę, bo ja nie z tych które rozczulają się nad wspomnieniami (pamiętacie ten zabawny wpis?). Wolę żyć tu i teraz oraz myśleć o przyszłości. Ale powrócę na chwilę do lat 90-tych, kiedy to miałam naście lat, nieprawdopodobna prehistoria ;) Na ekrany kin wszedł wtedy film "Clueless" (polski tytuł "Słodkie Zmartwienia"). Jego fabuła, niezbyt interesująca z resztą, pokazywała w bardzo przerysowany, wręcz karykaturalny sposób życie nastolatek w Beverly Hills oraz ich wyimaginowane problemy. Pewnie film nie zapadłby szczególnie w mojej pamięci, gdyby nie jedna scena, która powróciła do mnie kilka dni temu jak bumerang. Mianowicie, jedna z głównych bohaterek (grana przez Alicie Silverstone) mierząc się z odwiecznym problemem kobiet pt. nie mam co na siebie założyć, kieruje kroki do swojej garderoby i ... tam dzieje się magia. Dziewczyna odpala komputer, wybiera ubrania, dopasowuje je do siebie i siup nagle ma je na sobie :) Zobaczcie same.


Rany, pomyślałam sobie wtedy, ależ bym tak chciała, taką wirtualną (oczywiście wtedy nie znałam jeszcze takiego słowa) szafę mieć :) Marzenie po prostu, wszystko pogrupowane, poukładane, wybierasz sobie na ekranie i zakładasz. Niesamowite, ale takie rzeczy niestety tylko w filmach.

No i moje Drogie nadszedł ten dzień, kiedy dotarło do mnie, że wcale nie, nie tylko w amerykańskiej fabryce snów takie bajery :) Oto bowiem pojawia się na naszym rynku aplikacja, która spełniła moje nastoletnie marzenia :)
Mowa o Clotify, która jest najnowszą, mobilna aplikacją modową, posiadająca szerokie spektrum funkcji i możliwości właśnie z zakresu komponowania garderoby, tworzenia stylizacji oraz budowania nowego social media, skoncentrowanego na modzie.


Jedną z funkcji jest właśnie zaprojektowanie wirtualnej szafy, w której umieszczamy zdjęcia wszystkich swoich ubrań i potem dowolnie je ze sobą zestawiamy, tworząc np. kolaże strojów czy szykując gotowe stylizacje na co dzień. Aplikacja pozwala pogrupować elementy garderoby wg rodzaju, koloru, stylu, marki itd.. Możemy je dowolnie opisywać i oznaczać, więc nie ma obaw, że w ogromnej ilość ciuchów, jaką zapewne posiadamy, któryś nam umknie. Ja niestety notorycznie zapominam o swoich ubraniach i zdarza mi się powiedzieć: "ooo, jaka fajna bluzka, ja taką mam? O kurczę jeszcze z metką, nie pamiętałam o niej", co mój mąż zawsze kwituje przewracaniem oczu ;)

Aplikacja daje nam możliwość nie tylko zarządzania własną wirtualną szafą, ale również pozwala obserwować szafy innych użytkowników Clotify, w tym celebrytów. Możemy podglądać stylizacje ludzi na całym świecie, a także dzielić się z nimi naszymi zestawami.  


Clotify pozwala nam komponować outfity z ubrań z własnej szafy oraz zdjęć ubrań ściągniętych z sieci. Ta funkcja okazuje się być przydatna dla blogerek, które mając dostęp do zdjęć ubrań wszystkich marek, mogą tworzyć kolaże, inspirujące do zakupów oraz pokazujące najnowsze trendy w modzie.
Kolejna bardzo przydatna funkcja to tzw. second hand, gdzie możemy wystawiać oraz kupować używane ubrania. Czyż nie wspaniale? Nie dość że za niewielkie sumy mamy okazję nabyć markowe ubrania, to jeszcze możemy sprzedawać swoje, które albo nam się już znudziły, albo nie pasują, albo po porostu okres swojej świetności mają już za sobą. 


I jak? Przebieracie już nogami z zachwytu? Ja od kilku dni tak i tylko czekam na nadarzającą się okazję, aby stworzyć własną wirtualną szafę i w końcu nie mieć dylematu: co na siebie założyć.

Aplikację możecie pobrać na stronie http://clotify.com/pl/ oraz w App Store i Google Play. Następnie należy się tylko zalogować, np. przez Facebook'a albo tworząc nowy login i hasło i już możemy zaczynać naszą przygodę.


Nie zniechęcajcie się początkowymi trudnościami. Zdaję sobie sprawę, że sfotografowanie wszystkich swoich ubrań i dodatków to droga przez mękę. Ale wyobraźcie sobie, jaki ostateczny efekt na Was czeka. Przy okazji może uda się zrobić w szafie porządek, wyrzucić zbędne ubrania lub oddać je potrzebującym, ewentualnie wystawić je od razu w wirtualnym secondhand'zie.

Dajcie znać, co sądzicie o takim wynalazku :)

Pozdrawiam Was ciepło!
Bati






4 komentarze:

  1. No tak, sfotografować wszystko to może być heroiczna praca.... :o
    P.S. Ja tez nie pamiętam co mam i znajduję nagle coś z zachwytem, mój mąż też wtedy przewraca oczami i.. też nie myślę o przeszłości, moja bliźniaczko :))
    Iza, sweetstyledhome.com

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Bati RULEZ - Lifestyle blog , Blogger