poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Double Wear vs Provoke - pojedynek podkładów część II


Moje Drogie!

Powracam do Was po wakacjach i mam nadzieję, że w końcu uda mi się publikować posty z rozsądną częstotliwością. Wakacje to trudny okres dla rodziców ;) i wszyscy jesteśmy bardzo wdzięczni, że wreszcie się skończyły ;) :)

Postanowiłam, i to nie bez powodu, odświeżyć jeden z najbardziej popularnych postów na blogu. Jest nim wpis na temat dwóch moich ulubionych podkładów czyli Estée Lauder Double Wear oraz Dr Irena Eris Provoke (znajdziecie go tutaj).
Dlaczego pojawia się nowa wersja postu sprzed kilku miesięcy? Przede wszystkim miałam okazję nieco dłużej potestować drugi z podkładów i odrobinę zmieniłam zdanie na jego temat. Poza tym mam wrażenie, że producent "namieszał coś" w składzie produktu i niestety trochę gorzej się on aktualnie spisuje, przynajmniej na mojej wymagającej cerze. To z resztą nie pierwsza zmiana w kosmetykach Provoke. Producent "ulepszył" także skład sypkiego pudru matującego, dodając do niego połyskujące drobinki. Ja drobinek nie znoszę, gdyż nabłyszczają one moją już i tak mocno święcącą się skórę, w związku z czym puder ten zniknął z mojej kosmetyczki. Wracając do podkładu, nadal uważam, że jest on świetną alternatywą dla wspomnianego Double Wear, jednak czy nadal jest od niego lepszy? Sprawdźmy :)

Przypomnę jeszcze tylko na wstępie, iż oba podkłady są przeznaczone do cer tłustych lub mieszanych, problematycznych, o niejednolitym kolorycie. Są to produkty o właściwościach kryjących, matujących i o bardzo dobrej trwałości. 

Zestawiłam ze sobą oba produkty w 10 kategoriach, nadając im punkty od 1 do 5, gdzie 1 do "klapa" a 5 "rewelka".


1. Opakowanie 
Tutaj bez zmian, oba produkty zamknięte są w szklanych opakowaniach. Double Wear bez dozownika, z plastikową zakrętką. Trzeba uważać, żeby nie rozlać, zdarza się nabrać za dużo produktu. Provoke z dozownikiem, tym samym jest bardziej higieniczny, bez ryzyka rozlania i przesadzenia z ilością nabieranego kosmetyku. Bezdyskusyjnie wygodniejszy.
Double Wear 3 pkt
Provoke 5 pkt

2. Konsystencja i nakładanie 
Double Wear ma konsystencję półpłynną. Łatwo się rozprowadza, natomiast szybko wysycha, więc trzeba to robić dość sprawnie. Najlepiej rozprowadza się na bazie lub kremie nawilżającym, w przeciwnym wypadku może wydawać się lekko "tępy". Provoke jest znacznie gęstszy, można odnieść wrażenie, że cięższy i bardziej tłusty, ale przy nakładaniu jest bardzo wdzięczny. Łatwo go rozprowadzić, jak delikatny krem, również bez żadnej bazy czy kremu. Jeśli chodzi o wydajność, Double Wear przy codziennym stosowaniu starcza zdecydowanie na dłużej.
Double Wear 5 pkt
Provoke 4 pkt

3. Dopasowanie do skóry
Oba podkłady idealnie dopasowują się do cery, stapiając się z nią, nie tworzą efektu maski.
Double Wear 5 pkt
Provoke 5 pkt


4. Odcienie
Double Wear ma znacznie większą ilość odcieni, bo ok. 30. Provoke tylko 4, ale w związku z tym, że ładnie dopasowuje się do skóry, nie miałam problemu z jego doborem. Oba nie ciemnieją po nałożeniu.
Double Wear 5 pkt
Provoke 3 pkt.

5.  Krycie
I tutaj ogromna zmiana, bo choć oba kosmetyki kryją bardzo dobrze, to Provoke jakby nieco stracił te właściwości. W zależności od ilości nałożonego produktu kryje średnio lub nieco mocniej, ale nie idealnie. Zawsze  przy ciemnych plamach musiałam się wspomagać korektorem. Za to Double Wear kryje rewelacyjnie już przy małej ilości nałożonego produktu, więc po pierwsze zużywamy mniej kosmetyku, po drugie nie obciążamy aż tak skóry, po trzecie nie musimy stosować dodatkowych korektorów. Pewnie zimą, gdy plamy nie są aż tak widoczne, Provoke byłby wystarczający jednak latem absolutnie nie.
Double Wear 5 pkt
Provoke 3,5 pkt

6. Matowanie
Tutaj dla Provoke także zmiana na minus. Double Wear latem matuje o wiele lepiej niż Provoke, a efekt matu utrzymuje się dłużej.
Double Wear 4,5 pkt
Provoke 3 pkt

7.Trwałość
Zarówno Double Wear jak i Provoke są produktami bardzo trwałymi. Utrzymują się na skórze ok. 8-10 godzin, z tym że Provoke wcześniej zaczyna się świecić, a przy wysokich temperaturach również delikatnie spływać. Częściej można pobrudzić sobie ubranie Provoke niż Double Wear, choć w sumie nie znam produktu, który by tego nie robił. W końcu utrzymują się na powierzchni skóry, a nie wsiąkają w nią w 100%. Pewne jest, że kosmetyki nie rolują się, nie ścierają i nie warzą nawet w wysokich temperaturach, pozostają tam, gdzie mają być przez długi czas.
Double Wear 5 pkt
Provoke 4 pkt



8. Zapach
Double Wear ma bardziej neutralny zapach. Provoke jest perfumowany, ale zapach mi bardzo odpowiada. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że preferencje zapachowe mogą być różne, uznaję, że Double Wear wygrywa tę kategorię.
Double Wear 5 pkt
Provoke 4,5 pkt

9. Demakijaż
Niestety Double Wear jest dość oporny na zmywanie. Wchodzi w pory na skórze i trzeba go solidnie potraktować, żeby nie narazić się na zapchanie cery i powstanie niedoskonałości. Oba kosmetyki zmywam żelem do demakijażu (tutaj poczytacie o moim ulubionym) i ciepłą wodą, a potem poprawiam wacikiem, nasączonym płynem micelarnym. 
Double Wear 3 pkt
Provoke 4 pkt

10. Cena
W tej kategorii zwycięzca może być tylko jeden, a mianowicie Provoke. W cenie regularnej jest o połowę tańszy, tj. kosztuje ok. 80 zł, a Double Wear ok. 160 zł. Oczywiście kosmetyki można nabyć taniej, podczas wszelkiego rodzaju promocji, np. Double Wear 20% taniej dla klubowiczów Sephora czy Douglas, albo np. Provoke w promocji sieci Rossmann 49% taniej. Nie ryzykowałabym zakupów w sieci, z niesprawdzonych źródeł. Możemy trafić na kosmetyki podrobione lub po prostu przedatowane.
Double Wear 3 pkt
Provoke 5 pkt

Reasumując na 50 możliwych punktów Double Wear zdobył 43,5 pkt, a Provoke 41 pkt.
Double Wear największą przewagę ma w kwestii ilości odcieni, lepiej matuje i kryje. Provoke za to nadrabia ceną, higienicznym opakowaniem i łatwością demakijażu.


Zatem tym razem zwycięża Double Wear. Nie wiem, czy to zmiana składu, czy może to moja kapryśna cera postanowiła odrzucić Provoke. Zdecydowanie lepiej współpracuje teraz z Double Wear, który skuteczniej kryje i matuje, a to jest dla mnie najważniejsze.

A Wy jakie macie doświadczenia z tymi kosmetykami, a może znacie innych konkurentów słynnego Double Wear? Podzielcie się w komentarzu swoimi spostrzeżeniami :)

Więcej o moich ulubionych kosmetykach kolorowych możecie poczytać tutaj.

Pozdrawiam Was ciepło!
Bati

Zdjęcia flakonów ze stron producentów, pozostałe zdjęcia mojego autorstwa.



2 komentarze:

  1. Nie miałam żadnego z nich, od dłuższego czasu stosuję podkład z Revlona i jest rewelacyjny. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie niestety Revlon nie służy za bardzo, ale wiem, że bardzo dobrze sprawdza się u wielu osób :)

      Usuń

Copyright © 2016 Bati RULEZ - Lifestyle blog , Blogger